Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sally Hansen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sally Hansen. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 października 2014

Jesienni ulubieńcy...

Witajcie!
Przybywam dziś do Was z jesiennymi ulubieńcami. Jedni już ich znają, a drudzy być może dopiero oglądają. Nie przedłużam i zapraszam Was do lektury. 


poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Moje jesienne wyzwania...

Witajcie!

Po dłuższej ciszy przychodze do Was z bardzo ciekawym postem czyli z moimi jesiennymi wyzwaniami. Lato już ucieka, dni coraz krótsze i do tego zimniejsze noce. Postanowiłam, że skoro latem sobie odpuściłam i nie zawsze skupiłam się na dobrej pielęgnacji teraz jestem gotowa na jesienne wyzwanie. Moje wyzwanie będzie polegało na gruntowniejszym zadbaniu mojej skóry twarzy, ciała oraz włosów. 
Chcąc być bardziej konsekwentną w swym działaniu zadbam o swoje brwi, rzęsy oraz skórki wokół paznokci. Tutaj zdecydowanie wypróbuje na sobie kapsułki żelatynowe z keratyną czyli rybki śmierdziuszki od GAL.

GAL odżywka keratynowa

czwartek, 24 lipca 2014

Sally och Sally czyli Sally Hansen i kultowy żel do usuwania skórek...

Cześć Kochani!
Sally och Sally... Jak zobaczyłam w swoim lokalnym Bootsie, że wstawili szafę z firmą Sally Hansen nie mogłam uwierzyć, że tam też znalazłam tą plastikową niebieską butelkczkę.
Ten żel do usuwania skórek Sally Hansen bardzo chciałam mieć i potrzebowałam tego by móc się przekonać, że jest mi potrzebny. Czy jest mi potrzebny? Zaraz sie o tym przekonacie?

Sally Hansen żel do usuwania skórek
OPAKOWANIE I WYGLĄD:
Plastikowa buteleczka. Zaopatrzona w aplikator, którym całkiem wygodnie nakłada się żel na skórki wokół paznokcia. 


Sally Hansen

Sally Hansen

Buteleczkę wygodnie trzyma się w dłoni jest niezmiernie wygodna. Nie jest zbyt duża dlatego też możemy ją zabierać również na wyjazdy, gdyż spokojnie zmieści się w kosmetyczce.

KONSYSTENCJA:
Przezroczysty żel zamknięty w plastikowej buteleczce. Jest dość lejący się, ale po zaaplikowaniu go wokół skórki nie spływa nam nie ma co się obawiać. Żel nie przebarwia paznokcia, ani skórek.

POJEMNOŚĆ:
Buteleczka zawiera 29,5 ml żelu.

SKŁAD:
Dla zainteresowanych podaję też skład.

Sally Hansen
SPOSÓB APLIKACJI:
Aplikujemy żel wokół paznokcia, zostawiamy na 15 sekund następnie odciądamy skórki drewnianym patyczkiem lub patyczkiem, który posiada kopytko. Po odciągnieciu skórek zmywamy resztki żelu z dłoni. I mamy już odciągnięte skórki. 

MOJA OPINIA I SPOSTRZEŻENIA:
Produkt warty ceny i godny polecenia. Dlaczego? Naprawdę skutecznie są usunięte skórki paznokcia. Nie trzeba ich usuwać mechanicznie, a do tej pory ja poprostu je wycinałam i one tylko i wyłącznie narastały. Sam żel jest bezzapachowy, bezbarwy. Nie barwi paznokcia i skórek wokół. Nie podrażnia. Dobrze się rozprowadza. Jest niesamowicie wydajny, naprawdę nie potrzeba go dużo, a efekty są zauważa;ne już po pierwszym użyciu, przekonałam się o tym na własnej skórze. Nie wyobrażam sobie teraz nie mieć tego żelu do skórek. Jedynie nie zgodzę się do końca z tymi 15 sekundami, gdyż moje skórki są grubsze i lepiej zostawić ten żel na około jedną minutę, pózniej rzeczywiście kiedy one są miękkie to tyle czasu nie potrzebujemy. Jeśli chodzi o ten żel tak naprawdę nie mam się do czego przyczepić jest to mój ideał jeśli chodzi o dbanie o skórki wokół paznockia. Naprawdę polecam.



A Wy jakich produktów do usuwania skórek używacie? Znacie Sally Hansen czy polecacie coś innego?
Pozdrawiam Was serdecznie
Mama małego Szkraba
Wasza


poniedziałek, 21 lipca 2014

Nowości kosmetyczne lipca...

Cześć Wszystkim!
Kochani moi dzisiaj pokaże Wam co zakupiłam w lipcu do swojej kosmetyczki.
Dalej trzymam się tego, że zużywam na bieżąco, a kupuje tylko to co jest mi niezbędne.
Zapraszam Was do mojej lipcowej kosmetyczki.

Nowości lipca:Veet, Sally Hansen, Garnier, Collcection, Loreal, Batiste, V05
Jeśli chodzi o kosmetyki do depilacji jestem bardzo sceptycznie nastawiona do nich. Nie wiem dlaczego, ale uległam firmie Veet i kremowi do depilacji pod prysznic. Zobaczymy czy okaże się ulubieńcem, czy go znienawidzę, bo bedzie to bubel?

Veet krem do depilacji pod prysznic
Ach Sally Hansen i słynny żel do usuwania skórek. Miałam go na swojej liście chciejstw w momencie kiedy pojadę do Polski. Ku mojejmu zaskoczeniu znalazłam go w swoim lokalnym Bootsie tylko dlatego, że wstawiona została cała szafa firmy Sally Hansen juupi!!! 

Sally Hansen

Toniki z firmy Garnier lubię. Poprzedni, który miałam był z ekstraktem z winogron, tym razem kupiłam sobie tonik, ale do cery wrażliwej bezzapachowy.

Garnier tonik Simply Essentials

Poszłam tylko zakupić mój ulubiony korektor z firmy Collection, a wróciłam i z korektorem i z pudrem Lasting Perfection.

Lasting Perfection puder i korektor

Skusiłam się też na lakier do włosów Loreal Elnett Satin. Muszę przyznać, że już po pierwszym razie nie żałuje jego zakupu. Co prawda to małe opakowanie, ale wiem, że następne będzie pełnowymiarowe.

Loreal Elnett Satin
Do torebki kupiłam też małe opakowanie suchego szamponu Batiste czasami warto mieć taką alternatywę w sytuacji awaryjnej.

Batsite
A na koniec olejki do włosów firmy V05 kupiłam je jedynie dlatego, że za 4 olejki zapłaciłam Ł1 dlatego też wzięłam dwa opakowania.

V05 olejki do włosów

Na koniec zostawiłam Wam moje skarby z Lush. Nie mogłam się oprzeć i musiałam kupić Aqua Marine, Fresh Farmacy mydełko i poprosiłam o próbkę peelingu Ocean Salt.

Aqua Marina, Ocean Salt, Fresh Farmacy

To by było na tyle z moich nowości lipcowych. Nie będę Wam obiecywać, że pojawią się bardzo szybko recenzje, bo to tylko zależy od mojego małego Szkraba i jego humoru, choć naprawdę czasami bardzo bym chciała coś naskrobać, ale niestety czas mam ograniczony. Na pierwszym miejscu moja Ptaszyna.


A co w Waszych kosmetyczkach nowego pojawiło się w lipcu?
Pozdrawiam Was z gorącej Anglii 
Mama małego Szkraba
Wasza 





czwartek, 29 maja 2014

Moje nowości kosmetyczne...

Kochani!
Jako, że od jakiegoś czasu dochodzę do wniosku, że czas rozstać się z chomikowaniem. Postanowiłam mniej kupować, a więcej zużywać. Dlatego też moje zakupy z nowościami są bardzo skromne. Zawitało kilka nowości, ale jest ich niewiele.
 
Nowości w kosmetyczce

Co nowego się u mnie pojawiło już Wam pokazuje:
  Dwie szminki jedna w formie kredki Revlon Colorburst 105 Demure Reservee Ł7.99, druga w formie pisaka Perfect Stay Astor 151 Blushing Rose Ł1. 

Revlon Colorburst 105 Demure Reservee

Astor Perfect Stay 151 Blushing Rose
Czerwony piaseczek lakier od Sally Hansen Cherry Drop, kupiłam go za całego Ł1.

Sally Hansen Sugar Coat 300 Cherry Drop
Skusiłam się też na serum do twarzy, które mam zamiar testować razem z kremami na dzień i na noc. Serum firmy by nature.

by nature serum do twarzy

Wpadł jeszcze do mojego koszyka pędzelek Ecotools 1230 ceny niestety nie pamiętam.

ecotools 1230


To tyle z moich nowości dotychczasowych.

A co w Waszych kosmetyczkach nowego się pojawiło? Wydaliście coś na kosmetyczne nowości? 
Czekam na Wasze komentarze. 
Pozdrawiam 
Mama małego Szkraba


czwartek, 6 czerwca 2013

Czerwcowe nowości w mojej kosmetyczce

Witajcie Kochani
  W poprzednim poście było majowe, ubogie denko. Maj minął i czas pokazać co się pojawiło w mojej kosmetyczce w czerwcu. Żeby nie przedłużać pokaże Wam szybciutko zdjęcia: 


       Jak już wcześniej pisałam jestem fanką firmy Avene.


 Miałam okazję kupić w Bootsie na przecenie dwa produkty czyli żel do mycia twarzy Cleanane oraz krem z tej samej serii. Okazja była jak widać, bo za oba produkty zapłaciłam całe 5Ł. Myślałam, że może coś z datą ważności jest nie tak, że niedługo wychodzi, ale okazuje się, że ważne są jeszcze przez półtora roku. Bardzo się z nich ucieszyłam. Za punkty zebrane na karcie Boots zakupiłam sobie krem do twarzy Avene z filtrem 50+. Obiecuje, że pojawi się o tej kosmetycznej gromadce Avene oddzielny post. 
Nie mogłam się też w tym miesiącu nie pokusić o to by nie zakupić sobie jakiegoś nowego lakieru do paznokci. Miała być tylko miętka od Maybelline numer 615 o nazwie Mint For Life, ale też się trafiła okazja Sally Hansen 404 Greige Gardens za cały funcik i jak mogłam sobie tego odmówić. W Lidlu wypatrzyłam zmywacz do paznokci. Spodobał mi się gdyż ma pompkę, co ułatwi mi jego aplikację. Popróbuję, przetestuję i zdam Wam relacje. 


 Niespodzianek w tym miesiącu nie było końca. Zupełnie przez przypadek będąc w angielskim tzw. funciaku wpadłam na pomadki do ust. Wzięłam sobie Nivea Hydro Care, którą uwielbiam i nie wiem jakim sposobem trafiła do mojego koszyka szminka NYC i kredka do oczu, za obie zapłaciłam funcika, bo były w zestawie.


O tych wszystkich nowościach postaram się Wam jak najszybciej dać znać. Mam nadzieję, że będę mogła niektórych nazwać swoimi ulubieńcami czerwca.

A co trafiło do Waszych kosmetyczek w tym miesiącu? Już coś zakupiłyście czy jeszcze powstrzymujecie się od kosmetycznych zakupów? 
Życzę miłego dnia 

Przesyłam moc dobrej energii  i słoneczka




niedziela, 7 kwietnia 2013

Marcowi wykończeni długą zimą

     Dzisiaj postanowiłam napisać post o moich marcowych wykończonych długą zima czyli marcowe denko.  Kosmetyki w marcowym denku według mnie są różnorodne. Wykończyłam je naprawdę z przyjemnością.



Pisałam już wcześniej o moich różowych ulubieńcach firmy Soap&Glory. W ubiegłym miesiącu skończyłam masło do ciała The Righteous Butter.


Pisałam już o nim wcześniej na swoim blogu. Z mego punktu widzenia uważam, że to masło nie tylko pięknie pachnie, ale i wspaniale wygładza i nawilża ciało. Szczerze Wam go polecam. nie wiem jak jest z kupnem go w Polsce, ale jeśli będziecie przelotem w Anglii lub macie kogoś tutaj warto je sobie kupić i wypróbować. 
Moim ulubieńcem jeśli chodzi o antyperspiranty jest Lady Speed Stick o zapachu Orchard Blossom.


Używam go już bardzo długo. Jego kremowa konsystencja bardzo dobrze chroni mnie przed przykrym zapachem. Piękny, świeży zapach. Nigdy mnie nie zawiódł. Jedynym minusem jest to, że trzeba uważać z czarnymi ubraniami, bo pozostawia biała smugi w momencie kiedy ubieramy się. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń. Mogę Wam go polecić i wiem, że nie będziecie żałować. 
Kremik, który towarzyszył mi przez cały okres zimowy to krem firmy Avene nawilżający do skóry suchej i bardzo suchej z filtrem SPF 20.



Ja ten krem pokochałam od pierwszego użycia. Używałam go do dziennej pielęgnacji. Myślę, że nasza znajomość się nie zakończy. Lekki, delikatny kremik doskonały pod podkład. Wspaniale nawilża, wygładza i szybko się wchłania. Zwłaszcza z rana kiedy za bardzo nie mam czasu, a makijaż robię w ekspresowym tempie. Uwielbiam go i następny Avene czeka już na mnie w szufladce z kosmetykami. Dla mnie idealny nic dodać nic ująć. 
W marcu moja skóra była niestety sucharem. Mimo, że ja nawilżałam i o nią dbałam. Gorące kąpiele, które uwielbiam troszkę przesuszyły mi skórę. Będąc na zakupach w TKMaxxie pewnego razu natknęłam się na Olejek malinowy do ciała i masażu Greenland. 


Olejek dość tłusty w konsystencji, ale zawierał w sobie olej ze słodkich migdałów, olej makadamia i witaminę E. Używałam go co jakiś czas kiedy brałam prysznic po tym jak już ciałko było umyte natłuszczałam je. Olejek przywrócił nawilżenie memu ciału. Niekiedy używałam go też do masażu. Kupiłam go tylko i wyłącznie, że był przeceniony, ale nie żałuje. Dobry niedrogi kosmetyk na suche partie ciała. 
W marcu też miałam okazję wykończyć jedno z opakowań swojego suchego szamponu Batiste Cherry. 


  Wersja mini do torebki szybko ujrzała swoje dno. O suchym szamponie Batiste Cherry pisałam w poprzednim poście. Nie jest to kosmetyk, którego używam codziennie, ale w sytuacjach awaryjnych. Zdania o nim są podzielone. Jedni chwalą, drudzy ganią. Dla mnie osobiście bardzo fajny gadżecik kosmetyczny, który warto mieć. Zapach przyjemny, nie sklejaj włosów, w szybkim tempie odświeżał kiedy tego potrzebowałam w niekomfortowych sytuacjach. Mimo, że moje nastawienie było dość sceptyczne. Ta wersja szamponu będzie gościć w mojej kosmetyczce. Będę go również polecać z czystym sumieniem, wypróbowałam go i wiem, że jest warty polecenia.
  W demakijażu pomagał mi w ostatnim czasie płyn micelarny Ziaja Med. 


  Ziaja Med średnio oczyszczał skórę twarzy, usuwał makijaż, z małym ale. W momencie kiedy używałam tuszu wodoodpornego nie radził sobie totalnie. Nie byłam z tego zadowolona. Mimo, zapewnień producenta, że kosmetyk nie podrażnia wcale bym się z tym nie zgodziła. Kiedy używałam go wokół oczu niekiedy kończyło się na tym, że moje oczy łzawiły. Zaprzestałam używać go do demakijażu oczu, ale postanowiłam, że go skończę. Ze skórą twarzy jakoś sobie radził. Czy jest godny uwagi hmmm muszę powiedzieć nie, dla mnie się nie sprawdził. Choć napaliłam się na niego jak szczerbaty na suchary.
  Zmywaczem do paznokci, który dla mnie okazał się moim hitem jest zmywacz Sally Hansen do suchych paznokci z witaminą E i aloesem. 


Mogę z czystym sumieniem napisać, że jest to bardzo dobry zmywacz do paznokci. Nie wysusza płytki paznokciowej, ani skórek wokół niej. Nie pozostawia białego nalotu na skórkach. Zapach nie jest drażniący. Świetnie sobie radzi z lakierami jasnymi i ciemnymi. W czasie zmywania nie robi smug na paznokciach. Butelka wydajna, bo aż 200ml. Jedyny minus, że butelka ma dość duży otwór i kiedy dozujemy do na płatek kosmetyczny trzeba uważać by nie nalać go za dużo. Ogólnie bardzo dobry zmywacz do paznokci. Zakupiłam już kolejną butelkę. Nie wyobrażam sobie innego zmywacza do paznokci. 

A jak Wasze marcowe wykańczania kosmetyczne? Miałyście kosmetyki godne uwagi, a może pojawiły się wśród nich buble? Czekam na Wasze spostrzeżenia.

Pozdrawiam serdecznie