Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Moja Lilou i " Bejbiś "

Kochani!
Święta, święta i po świętach. Wszyscy zdążyli już się pochwalić swoimi prezentami, a ja nawet nie miałam szansy by Wam cokolwiek napisać na blogu i pochwalić się tym co dostałam od Mikołaja - Męża. Jednym z prezentów, który mnie bardzo ucieszył to bransoletka Lilou.  Mój Mąż wie jak sprawić mi radość.

Lilou
Tym razem sznureczek jest w kolorze czerwonym, a na nim są dwie zawieszki. Jedna w kształcie aniołka, a druga to gwiazdeczka z grawerem " Bejbiś ". Pewnie niektórzy z Was zastanawiają się skąd ten " Bejbiś ". Otóż wciąż nie wiemy jak nasz maluszek będzie miał na imię. Nie chcemy mówić do brzuszka bezimiennie, więc moja bratanica wymyśliła, że skoro to chłopiec to z pewnością jest to " Bejbiś ". 
Tak to nam się spodobało, że do brzuszka zwracamy się Bejbiś, a Mąż chcąc mi zrobić niespodziankę na bransoletce Lilou wybrał właśnie ten grawer. Żeby już nie przynudzać pokaże Wam moją Lilou:

Bransoletka Lilou

Lilou
Lilou - Bejbiś
 Uwielbiam te bransoletki za prostotę, a tym samym za elegancką ozdobę na ręce. Dla mnie Lilou są magiczne zwłaszcza, że umieszczony jest na niej grawer, który zawsze będzie mi przypominał coś ważnego co miało lub ma miejsce w moim życiu i sercu. 

Lilou

Mam nadzieję, że Wam się podoba moja nowa Lilou. A czy Wy lubicie te bransoletki? A może również jesteście szczęśliwymi posiadaczkami Lilou?
 Serdecznie Was pozdrawiam 
Wasza 




sobota, 7 września 2013

Thomas Sabo i czerwone serduszko

Kochani! 
   Dzisiaj wyjątkowo niekosmetycznie. Nigdy nie lubiłam się chwalić, ale dzisiaj stwierdziłam, że coś nowego w moim pudełeczku z biżuterią się pojawiło, a ja powinnam z Wami się tą informacją podzielić. Kiedy przeprowadziliśmy się, a ja nie miałam właściwie na nic czasu, kilka razy przy zakupach kupiłam sobie zdrapkę. Nigdy jakoś nie sądziłam, że cokolwiek wygram. Otóż trzy razy pod rząd kupując taką zdrapkę, zdrapałam wygraną. Jako, że już w kuchni chyba miałam wszystko co chciałam mieć, pomyślałam sobie, że je wydam na coś co będzie tylko moje i będzie upamiętniało mi tą wygraną. Za moją wygraną kupiłam sobie piękną bransoletkę Thomasa Sabo z czarnych koralików z doczepianym czerwonym serduszkiem. W tym oto pudełeczku kiedy jej nie noszę leżakuje moja bransoletka od Thomasa Sabo.

Thomas Sabo
Thomas Sabo Charm Club
Thomas Sabo
Nie umiałam się do końca zdecydować na bransoletkę. Na początku chciałam kupić wersję z perełek, a później przyszła szybka zmiana decyzji i wzięłam bransoletkę z czarnymi koralikami. Spodobała mi się zwłaszcza dlatego, że pięknie komponuje się z czerwonym serduszkiem. 

Thomas Sabo
Thomas Sabo bransoletka z czerwonym serduszkiem
To co mnie w niej urzekło to przede wszystkim to, że mogę doczepiać inne zawieszki lub kiedy serduszko nie będzie pasowało do całości zawsze mogę je odczepić. 

Pokażę Wam  jak się prezentuje na ręce, żeby nie było, że nie pokazałam :)

Thomas Sabo
Thomas Sabo


 Co myślicie, jak Wam się podoba? Dobrze wydane pieniążki z wygranej w zdrapki? Ja myślę, że ta bransoletka zawsze będzie mi przypominać czas kiedy przeprowadziliśmy się i zamieszkaliśmy w innym mieście i nowym dla nas miejscu. 
Pozdrawiam Was serdecznie 
Wasza 





sobota, 23 lutego 2013

Szczęśliwa posiadaczka bransoletki Lilou

  Kochani 21 lutego stałam się szczęśliwą posiadaczką bransoletki Lilou. Zauroczona tymi bransoletkami zostałam dzięki Kindze, która brała udział w polskiej wersji programu Master Chef. To właśnie u niej pierwszy raz zobaczyłam je na ręce oraz później na jej blogu. Od jakiegoś czasu myślałam nad jej kupnem i zawsze odwlekałam tą decyzję. W przerwie świątecznej kiedy miałam troszkę więcej wolnego czasu weszłam na stronę Lilou. Oglądałam, przeglądałam, myślałam, myślałam, myślałam i wymyśliłam. Moje maślane oczy skierowały się na twarz mojego Męża i padły słowa: Kochanie chciałabym dostać bransoletkę Lilou na urodziny. Moje Kochanie przytaknęło i na tyle było. Szczerze mówiąc myślałam, że zapomniał.
21 lutego dokładnie minutkę po północy mój Ł. wręczył mi białą kopertę. Najpierw wyjęłam pocztówkę, gdzie były przepiękne życzenia, a później woreczek z napisem Lilou. Ku mojemu zaskoczeniu miał być tylko sznureczek i serduszko, a niespodzianką była dla mnie maleńka koniczynka na szczęście.


Na stronie Lilou możemy sami sobie stworzyć swoją bransoletkę. Ja chciałam mieć sznureczek w kolorze cappuccino. O ile się nie mylę na stronie tych kolorów było 39 i można sobie wybrać taki odcień jaki się nam właśnie podoba. Wybieramy też zawieszkę i rodzaj zawieszki. Zawieszek na stronie jest troszkę do wyboru według uznania. Ja wybrałam pozłacane serduszko, a dodatkowo dostałam od Ł. koniczynkę na szczęście. Do tego wybieramy również grawer. Jak widać ja na swoim serduszku mam imię Męża i datę naszego ślubu. Takie było moje marzenie, które spełnił mój Czarodziej.


 
To co mi się bardzo spodobało to w jaki sposób moja bransoletka została zapakowana. Mały, materiałowy woreczek z logo firmy, a w środku moja cudna bransoletka.  

Moja Lilou swoją prostotą i elegancją mnie urzekła. Myślę, że będzie pasowała na każdą okazję.
 Mój magiczny grawer będzie zawsze przypominał mi ważny dzień w moim życiu i imię mojego Ukochanego. Jeśli jeszcze nie jesteście zdecydowani jaką wybrać biżuterię polecam Lilou.
 A czy Wy już macie swoją ulubioną bransoletkę? 

Pozdrawiam

Zauroczona swoją Lilou