Jak do tej pory wśród moich ulubionych kremów do rąk był krem Neutrogena Fast Absorbing czy coś się zmieniło? Dzisiaj chce napisać o znanym dla wszystkich kremie do rąk z zawartością 20% masła shea firmy L'occatine.
Krem do rąk L'occatine, który mam teraz to pojemność 30 ml, ale dostępny jest również w 150ml. Pojemność mniejsza czyli 30 ml to idealna pojemność do torebki. L'occatine krem jest zamknięty w ładnej, estetycznie wykonanej tubie. Tubka jest na tyle wygodna i poręczna, że można ją również postawić do góry nogami, wiecie co mam na myśli. Zapach jest bardzo delikatny, ale utrzymuje się dość długo na dłoniach. Co prawda jeśli miałabym być szczera zapach nie uprzykrza nam życia.
Krem L'occatine oprócz 20% masła shea zawiera w sobie olej lniany, olej kokosowy, olej z pestek słonecznika, ekstrakt z miodu oraz z pestek słodkiego migdału i wiele innych dobroci. Krem jak dla mnie jest troszkę gęsty w momencie kiedy się go wyciska i rozprowadza na dłoniach. Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstewki na dłoniach. Odżywia zniszczoną skórę dłoni. Radzi sobie z nawilżaniem, pozostawiając dłonie jedwabiście miękkie, delikatne w dotyku oraz wygładzone.
Jeśli chodzi o mnie nie mam do czego się przyczepić, jedynie cena troszkę może odstraszać. Czy jeszcze wrócę do kremu do rąk L'occatine z masłem shea? Myślę, że w momencie kiedy dobra wróżka mi go przyniesie i zostawi przy łóżku w prezencie to czemu nie. Uważam, że jest jeszcze wiele innych dobrych kremów innych firm na tym samym poziomie co krem firmy L'occatine.
Kochane, a jakie Wy macie spostrzeżenia odnośnie kremu L'occatine z masłem shea? Czy znacie inne kremy, które są Waszymi ulubieńcami?